Chciałam się dziś pochwalić małym a jak dla mnie wielkim wyczynem. Dostałam od mamusi swej 2 kawałki różnej wielkości i długości starej firanki i kawał taśmy do marszczenia. Plusem było to że na pierwszy rzut oka wydawały się identyczne. Pomyślałam, przycięłam, szyłam i oto ONA:
Idealnie pasuje do okna na klatce schodowej i codziennie cieszy me oczy :)
Oczywiście mamusia była zachwycona i wygrzebała jeszcze trochę starych kawałków i poprosiła o podobną do swojego nietuzinkowego okienka. Fajnie jest robic coś z niczego...